sobota, 9 listopada 2013

Epilog

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

"Drogi pamiętniku

Minęły okrągłe dwa lata odkąd jestem w Nowym Jorku. Szczerze? Myślałam, że nie przyzwyczaję się do tych terenów, myślałam, że nie wyrobie psychicznie i w końcu skończę na krzesełku u psychiatry jednak wcale tak nie było. Zawdzięczam to tylko i wyłącznie Tony'emu, który tak właściwie podniósł mnie z dołka i powtarzał ciągle "będzie dobrze" i faktycznie tak się stało. Okazało się, że praca która mi zaoferowano jest bardzo przyjemna, a ludzie z którymi miałam pracować okazali się bardzo mili i otwarci. Właśnie takiego powitania potrzebowałam w zupełnie nowym dla mnie miejscu. Wszystko co wydawało się wcześniej tak bardzo przerażające tak naprawdę stało się czymś od czego się uzależniłam. Uzależniłam się od tego miasta tętniącego życiem. Może to dziwne, bo na ogół pochodzę z miasteczka, które znajdowało się na odludziu, ale teraz wydaje mi się jakbym żyła w dużych miastach zawsze.  
To nie możliwe ile zmieniło się podczas tego wyjazdu. Tyle nowych ludzi, tyle nowych rzeczy, nowych przygód, ale pierwszy raz mogę szczerze powiedzieć, że jestem szczęśliwa bo wspierają mnie bliscy, jednak jest coś co dręczy mnie non stop - Harry. Tak naprawdę nie wiem czy sobie radzi czy jednak nie, czy ma kogoś czy jest samotny. Powiedziałam mu, że nie ma na mnie czekać bo ja już nigdy nie wrócę, a nawet jakbym pojawiła się w Londynie przypadkowo to nie byłoby to samo, nie byłabym tym samym człowiekiem i wydaje mi się, że on także bardzo się zmienił. 
Czy tęskniłam? Oczywiście, że tak, pierwsze kilka miesięcy były dla mnie mordęgą, tak naprawdę cały czas borykałam się ze swoimi uczuciami bo nie ukrywam tego kocham go nawet bardzo, ale jestem świadoma, że nasz związek mógłby nie przetrwać i tak wcześniej czy później skończyłoby się to zerwaniem. Mielibyśmy dosyć wszystkiego, a tak uniknęliśmy we dwójkę kilku nieprzyjemnych sytuacji. Mam tylko nadzieje, że nie jest sam, że mimo wszystko stara się, żeby mieć przy sobie kogoś kto będzie się o niego troszczył i będzie dla niego tak ważny jak jest dla mnie. Harry jest wyjątkowy i niestety na samym początku trzeba go rozgryźć jak twardego orzecha, ja podjęłam próbę rozłupania jego twardej skorupy i okazało się, że za nią kryje się miękki jak poduszka chłopak. Uroczy, słodki i jedyny w swoim rodzaju - właśnie taki był, jest i będzie już zawsze. Jest jedna rzecz której nigdy nie zapomnę - jego wspaniały uśmiech, którym zawsze mnie witał.
 Nasze życie potoczyło się nie tak jak chcieliśmy, a może tak miało być od samego początku? Może los chce nam dać do zrozumienia, że tak naprawdę nigdy do siebie nie pasowaliśmy, nigdy to nie było prawdziwe uczucie? A może udawaliśmy? Szukam dziury w całym prawda? Rozmyślanie na te tematy stało się już moją codzienną rutyną, ale staram się nie żyć przeszłością lecz teraźniejszością. 
Jestem ciekawa co przyniesie mi życie...


Laura xx"


Westchnęłam ciężko zamykając swój dziennik. Od pewnego czasu byłam zmuszona go pisać. Coraz ciężej było mi poradzić sobie ze swoimi problemami szczególnie wtedy kiedy byłam zupełnie sama w domu, kiedy miałam wrażenie, że każda z czterech ścian strasznie mi się przygląda. Psychiczne, prawda? Może. Wstałam z łóżka kryjąc swój zeszyt do pudełka i zamykając go w szafie gdzieś między ubraniami. Tony często przebywa w moim domu jednak on nawet nie wie, że zdarza mi się pisać coś o swoim życiu w czymś takim jak pamiętnik. No cóż, może nie powinien znać całej prawdy?
Powoli zeszłam na dół w ramach przygotowania czegoś do jedzenia. Minęło tyle czasu, a ja chyba zapomniałam jak się gotuje. To już nie sprawiało mi tyle samo radości, ale starałam się jak tylko mogłam. 
Wyciągnęłam potrzebne składniki, przepis i naczynia w którym będę wszystko przygotowywała. Miałam tylko nadzieje, że przez moją nieuwagę nie podpalę domu co oczywiście może się zdarzyć. Pokroiłam warzywa poukładałam w szklanym naczyniu i polałam sosem potem posypując tylko serem i wrzucając do piekarnika. Trudne? Raczej nie. Wytarłam dłonie w białą niewielką ściereczkę i nastawiłam nagrzany piekarnik na 20 minut aby wszystko idealnie się podpiekło. Rzadko jadam w domu bo rzadko też tutaj bywam, a kiedy przydarzy się taka okazja to dlaczego miałabym nie skorzystać. 
Dzwonek - jeden dźwięk jednak poczułam zdziwienie. Kto postanowił odwiedzić mnie w południe? Tony zazwyczaj przychodził wieczorami kiedy to ja byłam najbardziej dobita, ale może telepatycznie dowiedział się, ze robię obiad i chciał skorzystać z sytuacji? Nie wiem. 
Zatrzymałam się przy drzwiach w przedpokoju wyciągając dłoń przed siebie i uchylając je delikatnie 
- Tony właśnie robię obiad i... - zaczęłam jednak nie skończyłam. Zaraz albo mam omamy albo faktycznie nadaję się do psychiatryka. Moje oczy ujrzały wysokiego bruneta z burzą loków na głowie, zaraz...to nie możliwe - Harry? - zapytałam nie wierząc, że ten stoi na przeciwko mnie - Jak mnie znalazłeś? Skąd masz mój adres?
- A czy to teraz takie ważne? - zapytał mnie swoją charakterystyczną chrypką, którą nie słyszałam już od dobrych dwóch lat. - Mogę wejść? - zabrał głos ponownie, a ja gestem dłoni zaprosiłam go do środka. To trochę dziwne i lekko nierealne widzieć go tutaj, cały czas szczypałam się w rękę myśląc, że to sen jednak to snem nie było chociaż wyglądało na strasznie nierealne. 
- Wejdź do salonu, zaraz przyniosę ci coś do picia - wskazałam dłonią na pokój do którego po chwili wszedł brunet, a ja szybko ulotniłam się do kuchni. Wyciągnęłam dwie szklanki i nalałam do nich jabłkowego soku. Powoli nie wylewając cieczy z naczyń znalazłam się w salonie w którym Harry najwidoczniej bardzo się rozgościł. - Przyniosłam sok - zabrałam głos kładąc szklanki na stoliku. Brunet odwrócił się w moim kierunku obdarzając tylko delikatnym uśmiechem. 
- Nadal pamiętałaś? - zapytał kiedy usiadłam obok niego - Mój ulubiony sok - zaśmiał się przyglądając się szklance i po chwili mocząc w niej swoje wargi 
- Przypadek - podrapałam się w głowę, potem słyszałam tylko ciszę, aż w końcu któreś z nas zabrało głos
- Jak tam u ciebie? Dobrze żyje ci się w takim mieście jak Nowy Jork?
- Bardzo dobrze - odpowiedziałam szybko, a na twarzy Stylesa mogłam ujrzeć zdziwienie. 
- To dobrze... - westchnął. Gryzło go coś, widziałam to już od samego początku, ale chyba nie był do końca pewien czy ma zaczynać rozmowę na ten temat. - Laura... - zaczął - Może to głupie, że ci to mówię i pewnie będziesz myślała, że próbuję wzbudzić w tobie litość, ale to nie o to chodzi - mówił dalej - Po twoim wyjeździe, może tak miesiąc po albo dwa miesiące byłem tak załamany, że musiałem pójść do psychologa i... - zaraz, psycholog? Harry u psychologa? To w ogóle by się kupy nie trzymało, ale  o dziwo wierzyłam mu w każde słowo - ...i on kazał mi pisać dziennik, swoje myśli i w ogóle głupoty, ale tu nie chodzi o to tylko... - zatrzymał się znowu, a jego oczy spojrzały ku mnie. Ten sam blask, ta sama idealność. - Strasznie za tobą tęsknie, nie ma dnia kiedy chociaż  nie pomyślałbym o tobie i o tym, że jakbyśmy jednak nie zerwali jak by to wyglądało i czy dalibyśmy radę we dwójkę, razem - kontynuował - Możesz mi teraz powiedzieć, że jestem głupi i chory, ale chciałem się tylko dowiedzieć czy...czy miałbym jakąkolwiek...
- Harry 
- Wiem wygłupiłem się, może ja już pójdę
- Nie Harry zaczekaj - złapałam jego dłoń kiedy ten wstawał i kazałam mu wrócić do poprzedniej pozycji czyli siedzenie na kanapie tuż koło mnie. Moje dłonie nie przestały oplatać jego ręki. Przez cały czas gładziłam ją delikatnie palcami w końcu zatrzymując się na jego dłoni i splatając nasze palce razem. - Nigdy nie jest za późno - zaczęłam - Tylko boję się...
- Nie bój się o nic - przerwał mi nagle przysuwając się kawałek ku mnie. Po raz kolejny spojrzałam w te jego zielone tęczówki, były takie inne, takie wyjątkowe - Po prostu pozwól mi przy tobie zostać - przymknął oczy łącząc nasze czoła razem. Miałam jakiś wybór? Nie miałam po za tym nie zastanawiałam się nad tym czy odległość nas zniszczy czy nie tak naprawdę kochałam go i mimo wszystko chciałam, żeby był szczęśliwy, chciałam, żebym ja była szczęśliwa...z nim. 
Pokiwałam twierdząco głową co chyba lekko go zaskoczyło 
- Nie zostawiaj mnie okej? - zapytałam cicho czując jak łzy gromadzą się w moich oczach. Jego odpowiedź była dosyć nietypowa bo nie odpowiedział mi słowami lecz słodkim pocałunkiem którego potrzebowałam tak bardzo od okrągłych dwóch lat.
A jednak nie możemy bez siebie żyć i jesteśmy sobie pisani...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieje, że epilog sie spodobał i...no tak, czyli to już koniec bloga.
Chciałam wam już na wstępie bardzo, bardzo podziękować za wszystko co dla mnie zrobiliście, bo gdyby nie wy tak naprawde ten blog w ogóle by nie istniał ;')
Mam najwspanialszych czytelników na świecie! Mogę to przyznać bardzo szczerze, nie mam pojęcia jak mam napisać to jak bardzo jestem wam za wszystko wdzięczna ♥



Teraz chciałam nawiązać trochę do komentarzy i ogólnie reakcji (waszej) na zakończenie mojego bloga. Szczerze? Pisząc notkę pod ostatnim rozdziałem po prostu chciałam was sprawdzić i wcale teraz nie ratuję sobie dupy wesołym zakończeniem i w ogóle po prostu miałam już napisany epilog i zastanawiałam się tylko jak zareagujecie kiedy powiadomię was o tym, że blog zakończy się nieszczęśliwie. Szczerze? Takiej reakcji z waszej strony (niektórych osób) się nie spodziewałam xd
Miałam nadzieje, że jakoś to zaakceptujecie, ale tymczasem mam zawaloną skrzynkę na asku i nie tylko, że jestem głupia, że kończę tak opowiadanie, że nie będę czytał twoich blogów jak coś tam coś tam. I co zaskoczeni? Teraz już wiem, że więcej takich testów robić nie mogę bo po prostu nie wyrabiam haha xd 
Co prawda było mi trochę smutno z tego powodu, że większość osób tak naskakiwało, ale stwierdziłam, że nie będę odpisywać bo to nie będzie miało sensu :)
W każdym bądź razie epilog miałam napisany już ponad tydzień jak nie więcej i on już wcześniej miał dobre zakończenie tylko chciałam zobaczyć waszą reakcję i widać, że wcale nie była taka wesoła xd No cóż, lubię się czasami tak trochę podtrzymywać czytelników w niepewności, taka moja natura xd 

Podsumowując:
- bloga ma obecnie: 262 obserwatorów
- komentarzy w sumie jest: 2481
- postów które opublikowałam: 81
- wejść: obecnie ponad 490 tysięcy

Jak ten czas szybko minął, jeszcze pamiętam jak zakładałam tego bloga, a tutaj juz koniec, eh, ale wszystko co dobre szybko się kończy :3
Pamiętajcie, że mam jeszcze jednego bloga
LINK
Na którego serdecznie was zapraszam :)
No to chyba na tyle ode mnie. Jeszcze raz strasznie dziękuję wam za wszystko, za komentarze za to, że byliście ze mną w trudnych i miłych chwilach. KOCHAM WAS <3

A to zdjęcie ostatnio znalazłam szperając na tumblrze xd

Komentujcie <3 

Martu♥

wtorek, 5 listopada 2013

Rozdział: 77

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

- Harry obudź się! - Zayn klepnął mnie w tył głowy powodując, że rozejrzałem się po studiu kilkakrotnie. Wszystkie oczy padały tylko na mnie. O co im chodziło? Czyżbym aż tak nie uważał podczas rozmowy?
- Wszystko w porządku stary? - Liam powoli skierował się ku mnie w końcu siadając na kanapie gdzie przez dłuższą chwilę siedziałem ja
- Tak...to znaczy nie za bardzo - odpowiedziałem spoglądając na przyjaciela, który już od samego początku mógł wywnioskować, że coś jednak dzieje się ze mną nie tak jak powinno. - Źle się czuję...i tyle - skłamałem mając nadzieje, że jest tutaj jeszcze jakaś osoba, która mi uwierzy.
- Wracaj do domu, nic tutaj po tobie - głos zabrał Paul, zdziwiłem się trochę bo myślałem, że jemu właśnie zależy najbardziej, żebym tutaj został i razem z chłopakami nagrał parę kawałków na nową płytę - No co tu jeszcze robisz? Idź - machnął dłonią odwracając się do mnie placami. Paul nawet z tyłu wyglądał na przerażającego w końcu jest ochroniarzem.
Bez zastanowienia wziąłem swoje rzeczy z pomieszczenia i jak najszybciej ruszyłem przez długi korytarz prosto do drzwi wyjściowych mając nadzieje, że nie zastanę tam nikogo
- Kurwa - przekląłem pod nosem widząc kilkoro mężczyzn z aparatami na szyjach wyglądających zza szybek i okien. Mam dwa wyjścia, zostać tutaj i czekać aż te hieny sobie pójdą lub wyjść w światło fleszy jednak żadne z tych wyjść nie okazałoby się efektownym. - Cholera - powiedziałem do siebie ponownie uderzając nogą w plastikową nogę krzesła
- Może jakoś pomóc? - starsza kobieta spadła mi w tej chwili z nieba. Odwróciłem się w jej kierunku i spojrzałem dokładnie analizując jej niską sylwetkę i rzucające się w oczy siwe włosy
- Tak! - odpowiedziałem z entuzjazmem z głosie łapiąc kobietę za ramiona - Musi mi pani pomóc i jest pani moim ostatnim zbawieniem - powiedziałem do niej widząc jak w jej oczach maluje się zdziwienie. Wyjaśniłem jej wszystko i po chwili próbowaliśmy wprowadzić w życie nasz spontaniczny plan.

***

Zatrzymałem się przy zasłonie dokładnie przy szklanych drzwiach, które składały się z dwóch części. Niewielka kobieta przeszła przy zasłonie i odsunęła jej kawałek uwidaczniając klamkę. Nacisnęła na nią udając, że wychodzi na zewnątrz aby zrobić sobie przerwę na papierosa.
Tak jak myślałam, kiedy kobieta znalazła się na dworze mężczyźni ustawili się wokół niej zadając różne pytania związane z naszym zespołem. Nie rozumiem ich, co może wiedzieć na nasz temat zwykła sekretarka? W sumie to mnie chyba już nic dzisiaj nie zdziwi. Kiedy ci stali przy pierwszych drzwiach ja dyskretnie wypełznąłem przez drugą połowę drzwi i niezauważalny zwiałem do samochodu gdzie w końcu miałem chwilę spokoju. 
Westchnąłem tylko widząc jak kobieta musi męczyć się z paparazzi, było mi głupio, że ją w to wmieszałem, ale szczerze nie miałem wielkiego wyboru, wybaczy mi to. Mam taką nadzieje.
Wygrzebałem z tylnej kieszeni telefon szukając numeru Laury, a kiedy tylko ten nasunął mi się wybrałem go i zacząłem pisanie wiadomości:

"Spotkajmy się dzisiaj. Harry xx"

Nacisnąłem jednej niewielki przycisk "wyślij" i czekałem aż ta w końcu odpisze co zajęło trochę dłuższą chwilę. Nie wiedziałem czy mam na cokolwiek czekać, ostatnio nasz związek jest pod wielkim znakiem zapytania i nie mam zielonego pojęcia czy mogę jeszcze na coś liczyć z jej strony. Chociaż po raz pierwszy nie czuję się winny. 

"Jestem zajęta i zmęczona, dopiero wróciłam z pracy. Przepraszam Harry, ale nie mam ochoty na kolejne kłótnie. Laura xx"


Przez chwilę straciłem jakiekolwiek nadzieje, że jeszcze kiedyś uda mi się z nią porozmawiać w miarę normalnie bez krzyków i ostrych wymian zdań. Nie chciałem zawracać jej głowy, wiedziałem, że ostatnio ciężko pracuje, dokładnie jak ja. 
- To gdzie zawieźć? - odezwał się głos szofera, który spojrzał na mnie tylko przez lusterko na tylne siedzenia. 
- Do... - zawahałem się - ...do domu, mojego domu, jak najszybciej - wyraziłem się dosyć jasno na co kierowca przekręcił kluczyk w stacyjce i szybko ruszył w wyznaczonym nam kierunku. Miałem dosyć, więc jedyną rzeczą jaką w tej chwili pragnąłem było położenie się do łóżka i przespanie tego kataklizmu. 

~~Laura~~~

Rzuciłam telefon na stolik podpierając swoje biodra. Może źle zrobiłam odmawiając mu, może faktycznie powinniśmy tak poważnie pogadać? Nie teraz, teraz nie mam siły i nie wiem czy po tej konwersacji nie załamałabym się jeszcze bardziej.
Chyba na razie sobie odpuszczę.
Westchnęłam ciężko powoli siadając na kanapie, moje nogi były jak z waty, przyda mi się chwila odpoczynku na czymś miękkim bo całym dniu stania na nogach. Nie wiem czy będę miała jeszcze kiedykolwiek szansę, żeby odpocząć, więc muszę korzystać z tego teraz.
Przez chwile w salonie zapadła kompletna cisza, można było usłyszeć nawet przelatującą nieopodal muchę. Przyglądałam się tylko stolikowi gdzie leżał mój telefon. Źle zrobiłam, miałam  się z nim spotkać, mieliśmy pogadać i w końcu dojść wspólnie do jakiegoś wyjścia z głupiej dla nas sytuacji.
Kiedy moje oczy dostrzegły, że ekran telefonu się oświeca, a uszy usłyszały wibracje rzuciłam się na stolik i przyciągnęłam aparat bliżej ucha mając nadzieje, że Styles jednak się nie poddał i spróbował zadzwonić. Zawsze był taki, zawsze próbował kilka razy aż do skutku.
- Harry ja...
- Mam rozumieć, że mnie przechrzciłaś? - usłyszałam męski głos, który wcale nie był podobny do głosu Harrego. Był inny, grubszy i przede wszystkim starszy - Szef.
- O boże przepraszam, po prostu jestem już...w sumie nie ważne
- Skoro ty nie masz mi nic ciekawego do opowiedzenia to może ja przejmę pałeczkę - zaczął - Przyjedź do mojego biura za godzinę, mam ci coś bardzo ważnego do powiedzenia i mam nadzieje, że przyjmiesz tą wiadomość dosyć optymistycznie - zmarszczyłam brwi. Jest 18, co on chce ode mnie po godzinach?
- Jasne, będę za godzinę - odpowiedziałam tylko i rozłączyłam połączenie. No tak, może chce mi powiedzieć, że ostatnia sesja wyszła tragicznie? Jestem tego świadoma bo sama wtedy spoglądając na fotografie byłam załamana. No cóż, zawsze musi być idealnie? Idealność jest nudna.


***

Wysiadłam z samochodu powoli kierując się w stronę głównego wejścia, które jeszcze niedawno było oblężone przez mase paparazzi. Jak to możliwe, że tak szybko sie usunęli? A Może najbanalniej wtopili się w tłum ludzi i gdzies tutaj mnie obserwują? Nie mam czasu na zastanawianie się nad czyms tak nie ważnym. Zebrałam ostatni sił i wsiadłam no widny która zawiozła mnie prosto pod biuro mojego szefa. Przemaszerowałam kawałek korytarza i zatrzymałam się przy blado brązowych drzwiach z napisem "Prezes". Ciekawe o co tak naprawdę mu chodzi. Czy się boję? Jasne, że tak.
Zapukałam po chwili słysząc tylko krótkie "wejść" na co przekroczyłam próg drzwi widząc jak mężczyzna siedzi wygodnie na swoim dużym fotelu przed biurkiem.
- O Laura, jak dobrze, że już jesteś - uśmiechnął sie pogodnie - Siadaj - wskazał swoją dłonią na fotel na przeciwko biurka. Niepewnie zasiadłam na nim przyglądając się zadowoleniu wypisanym na twarzy mężczyzny. - A więc co u ciebie?
- Przejdźmy do konkretów - zmieniłam temat co najwidoczniej trochę wybiło go z rytmu - Widzieliśmy się przecież dwie godziny temu w studiu, więc po co pytasz?
- Racja, a więc... - zaczął ponownie denerwując mnie jeszcze bardziej. Tak naprawdę nie wiedziałam czego mam się po nim spodziewać, nie wiem jaka będzie jego reakcja, a co dopiero jak jak na tą wieść zareaguję. - Dostaliśmy ostatnio kilka zgłoszeń jak dobrze wiesz pracujesz teraz dla innej firmy, która tymczasowo pracowała tutaj w Londynie - mówił - Dzisiaj dokładnie godzinę temu dostałem telefon z powiadomieniem, że firma ta chce wrócić na swoje stare stanowisko w Nowym Jorku
- Chcesz mi przez to powiedzieć, że jestem zwolniona?
- Nie do końca o to chodzi - mężczyzna wstał z fotela i przeszedł się kawałek po chwili przykucając przy mnie - Wyjeżdżasz Laura razem z prezesem tej firmy do Nowego Jorku - zakończył co spowodowało, że ja zamilkłam. Jak to wyjeżdżam? Teraz? Tak nagle? O co tutaj chodzi? - Masz 24 godziny na spakowanie wszystkich swoich rzeczy, jutro o 20 masz samolot do Nowego Jorku - byłam tam zdezorientowana, że pokiwałam tylko twierdząco głową i wstałam z miejsca kierując swoje nogi w stronę wyjścia
- Ale... - zaczęłam nagle odwracając się z powrotem w stronę prezesa - Co z Tonym?
- Tony jedzie z tobą, jest bardzo dobrym fotografem, więc nie chciałbym niszczyć mu marzeń - odwróciłam się niepewnie w stronę jasnych drzwi - A Laura! - głos mężczyzny po raz kolejny kazał  mi odwrócić się w jego stronę - Świetnie mi się z tobą pracowało - uśmiechnął się szczerze jednak ja nie potrafiłam teraz tego odwzajemnić, po prostu zniknęłam mu z oczu i równie zaczarowana nadal uświadamiając sobie co tak naprawdę się stało zeszłam na dół do samochodu.
Usiadłam na miękkim fotelu wzdychając ciężko i myśląc co tak naprawdę jestem jeszcze w stanie zrobić. Zostały mi ostatnie 24 godziny pobytu w miejscu gdzie tak naprawdę wychowałam się na nowo. Nie wierzę w to, nie potrafię uwierzyć, jednak okazało się, że to nie było wcale najgorsze. Zastanawiałam się tylko jak tą wiadomość przyjmie Harry w końcu nadal jest dla mnie kimś ważnym i dobrze byłoby go o tym wszystkim powiadomić i jakoś podjąć odpowiednią decyzję, którą ja chyba zdążyłam podjąć już sama. To będzie jedyne wyjście z tak beznadziejnej sytuacji.

"Przemyślałam to. Spotkajmy się za 20 minut w Starbucksie. Laura xx"

Taką właśnie wiadomość wysłałam do Stylesa mając nadzieje, że jeszcze zgodzi się na spotkanie ze mną. Nie mogę z tym wszystkim czekać, emocje rozsadzają mnie od środka. 
Zapaliłam silnik samochodu i powoli uliczkami ruszyłam pod Starbucksa, gdzie miał czekać na mnie Harry. 

***

Zatrzymałam się na pobliskim parkingu po chwili wychodząc z pojazdu i znowu kierując się w stronę drzwi. Zza okna mogłam dostrzec charakterystyczne loki chłopaka. Siedział na miejscu podpisując kilku dziewczyną jakieś kartki i robiąc sobie z nimi parę zdjęć. Mam im przeszkodzić? Chyba nie mam wyjścia. 
- Eghem - kaszlnęłam a oczy chłopaka pasły na mnie. Dwie brunetki usunęły się od nas pozwalając mi usiąść na miejscu przy Harrym 
- Cieszę się, że jednak chciałaś przyjechać i ze mną porozmawiać bo...
- Harry błagam cię, ja wcale nie chciałam rozmawiać o tym, że jesteś kiepskim chłopakiem - zaczęłam łapiąc jego dłoń, która leżała na stoliku. Chłopak zdezorientowany spojrzał na mnie, jedyne co widziałam to wielki znak zapytania na jego twarzy. - Wracam właśnie z biura, rozmawiałam z szefem...
- Wiem masz dużo pracy, nie powinienem zawracać ci głowy i...
- Harry daj mi skończyć, proszę cię - przymknęłam oczy przerywając mu w połowie wypowiadanego zdania - Rozmawiałam z szefem i... - zacięłam się, nie wiedziałam jak mam mu to powiedzieć - Powiedział mi, że mam 24 godziny...
- 24 godziny na co? - chłopak uniósł brwi ku górze i przyjrzał mnie mojej osobie jeszcze bardziej 
- 24 godziny na...spakowanie wszystkich swoich rzeczy - odpowiedziałam dość jasno jednak dla Harrego było to zbyt ciężkie do zrozumienia - Jutro o 20 mam samolot do Nowego Jorku, Harry ja...wyjeżdżam - uświadomiłam go ponownie jednak chłopak pokiwał tylko głową w lewą i prawą stronę 
- Laura, ale co z nami? Co z naszym związkiem? Co ze mną? - ostatnie słowa wręcz wyszeptał łamiąc mi serce 
- Harry to się nie uda
- Laura błagam nie mów tak, uda się, musi się udać - chłopak ścisnął moją dłoń jeszcze mocniej powodując, że po moich policzkach posunęło się kilka pojedynczych łez - Kocham cię - mówił dalej 
- Ja ciebie też kocham Harry - splotłam nasze palce jeszcze mocniej przysuwając do siebie jego dłoń - A jeśli kogoś bardzo kochasz to pozwalasz mu odejść - dokończyłam poluźniając nasz uścisk i wstając z miejsca. Zebrałam torebkę z krzesła i zatrzymałam się jeszcze raz przy krześle bruneta - Przepraszam Harry, tak bardzo cię przepraszam - przetarłam policzek suchą dłonią i jak najszybciej udałam się w stronę wyjścia. Nie chciałam go już teraz widzieć, wiedziałam, że jeśli postoję tam jeszcze dłużej mogę tego gorzko pożałować. 
Wybiegłam z kawiarenki kierując się szybko w stronę samochodu jednak coś mnie zatrzymało, nie coś, ktoś mnie zatrzymał 
- Laura! - usłyszałam głośne krzyki dochodzące zza moich pleców. Odwróciłam się momentalnie widząc jak podchodzi do mnie znajomy brunet z którym jeszcze przed chwilą siedziałam w ciepłym pomieszczeniu. Harry podszedł do mnie jak najbliżej układając swoje dłonie na mojej tali po chwili jedną z nich gładząc mój wilgotny już policzek. Jego usta były tak blisko moich aż w końcu w magiczny sposób połączyły się tworząc jedność. Jak to jest możliwe, że były one do siebie aż tak bardzo dopasowane? Harry zawsze całował inaczej niż inni chłopcy, robił to z miłością, którą okazywał mi także teraz.
Ten pocałunek był wyjątkowy, bo był ostatni...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tadam! Tak właśnie kończy się rozdział 77. Niestety nie było mnie stać na szczęśliwe zakończenie po za tym jest niewiele blogów, które tak naprawdę źle się kończą, więc postanowiłam, że mój nie będzie znowu taki jak inne haha :) 
Mam nadzieje, że jednak nie było najgorzej i w miarę wam się spodobało. 
Cieszę się, że byliście ze mną i wspieraliście, jesteście niesamowici! Kocham was bardzo ♥ 
Co myślicie o ostatnim rozdziale?

Komentujcie, proszę <3 

EPILOG POJAWI SIĘ DO KOŃCA TEGO TYGODNIA 

Martu♥

piątek, 1 listopada 2013

Rozdział: 76

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

*dwa miesiące później*

I właśnie w ten sposób minęły kolejne dwa miesiące. Z dnia na dzień wydaje mi się, że praca wysysa ze mnie resztki optymizmu. Do domu wracam późnymi wieczorami i jedyna rzeczą jaka mi się wtedy marzy to ciepły prysznic i głęboki sen. Od pewnego czasu nie mam nawet chwili na swoje codzienne życie towarzyskie, chłopców widziałam może raz w tym miesiącu, a to co mówiliśmy do siebie nie można było nazwać nawet rozmową. Skoro nie miałam czasu dla nich z Harrym nie było o wiele lepiej. Chłopaki maja kolejną juz trasę co równa się z kilkumiesięcznym wylotem z kraju tym samym zostawienia mnie tutaj samej. Co prawda nie czułabym żadnej różnicy, w tej chwili spędzam z nimi tak mało czasu, że nie poczułabym się zbyt osamotniona. W sumie racja byłoby dziwnie inaczej, ale jednak ten fakt nie przerażał mnie aż tak bardzo kiedy się nad tym zastanawiałam. Ostatnio coś krucho z naszą przyjaźnią, jeszcze niedawno wszystko toczyło sie jak powinno teraz wydaje mi się, że te wszystkie plotki powoli niszczą nas nawzajem. Nienawidzę czytać jakiś bzdur na temat bliskich mi osób, a tym bardziej kiedy te plotki dotyczą głównie mnie. Rozumiem, jesteśmy osobami publicznymi, ale czy wymyślanie różnych kłamstw jest dobrym zareklamowaniem swojego magazynu? Najwidoczniej tak.
- Przerwa! - usłyszałam głośny ton głosu swojego szefa, mężczyzna zeskoczył z wysokiego krzesła i z uśmiechem na twarzy ruszył w moim kierunku - Świetnie kochanie - stwierdził klaszcząc w swoje dłonie. Od pewnego czasu te sesje w których brałam udział były dosyć nietypowe otóż jedna z firm stwierdziła, że jestem idealną kandydatką na modelkę, która zareklamuje ich bieliznę. Co prawda w tej roli czułam się najlepiej, ale do pewnego czasu aż moim fotografem został Tony. Oczywiście zawarliśmy umowę, chciałam być z nim tylko szczera i dokładnie uświadomić, że jestem w dość długim, zaawansowanym związku i o dziwo szybko doszła do niego ta informacja aż za szybko czyli jednak coś złego może się wydarzyć, ale najważniejsze jest to, żeby myśleć pozytywnie, prawda? - Zostało nam jeszcze kilka ujęć, a potem masz wolne - po minie swojego szefa mogłam wywnioskować, że jest w miarę zadowolony z mojej pracy, ale nie moge powiedzieć tego o sobie. Ostatnimi czasy kiedy robiłam porządki w szafie natknęłam sie na kilka gazet ze mną na okładce i porównałam je do tych okładek z dzisiejszych czasopism. Coś się we mnie zmieniło, a mianowicie zniknął ten blask w oku, który pokazywał, że jestem niezwyciężona, pełna siły do pracy i gotowa przyjąć każde wyzwanie, teraz jest inaczej. Po mojej mimice można było stwierdzić, że to nie ta sama dziewczyna, która jeszcze pół roku, rok temu czuła się świetnie w wykonywanym przez siebie zawodzie. Teraz miałam wrażenie, że to wszystko wysysa ze mnie to co najlepsze i zostaje...nic. Naprawdę mam takie odczucie i co najgorsze sama nie potrafię powiedzieć sobie "stop" po prostu jestem już przyzwyczajona do tej mojej rutyny i chyba gdybym nagle przestała umarłabym w tempie natychmiastowym. - Ej mała - usłyszałam ponownie głos padający z ust mężczyzny, kiedy to postanowiłam sobie westchnąć. - Wiem, że jest ci ciężko, ale zrozum, że przed tobą...
- ..droga do sukcesu, tak wiem - powtarzał mi to codziennie, zdążyłam oswoić się z tymi słowami na tyle dobrze, że po nocy zaczynają mi się śnić, a czasami zmuszają do głębszych przemyśleń.
- Dokończymy jutro, idź już do domu - machnął tylko ręką, czy od mi właśnie robi łaskę? Mam zamiar z tego skorzystać bo w końcu niecodziennie wracam do domu o 15, zazwyczaj była to godzina 22. Owinęłam swoje ciało szlafrokiem i żegnając się z wszystkimi ruszyłam do drzwi wyjściowych
- I jak? - Gabriella, tylko ona tak naprawdę zawsze przy mnie czuwała
- A jak ma być? - zapytałam całkowicie poważna zbierając swoje resztki sił i kierując się tym razem w towarzystwie przyjaciółki do garderoby.
- No wiesz...ja nie wiem...myślałam, że mi powiesz...
- W takim razie jest beznadziejnie - odwróciłam się do niej nagle powodując, że przez chwilę panowała dosyć niezręczna cisza - Wracam do domu, jestem zmęczona - dokończyłam szybko zamykając się w niewielkim pomieszczeniu gdzie zaczęłam przebierać się w odpowiednie dla mnie ciuchy. Zatrzasnęłam sprawnie drzwi garderoby i jak najszybciej żegnając się z personelem wyszłam z pomieszczenia co znowu okazało się utrudnieniem w dostaniu się do samochodu. Przed drzwiami wyjściowymi jeden z ochroniarzy próbował powstrzymać kilkoro paparazzi przed wtargnięciem do budynku i trochę mu to niestety nie wychodziło, więc nie zwracając na nich większej uwagi założyłam na nos okulary przeciwsłoneczne i przekroczyłam próg drzwi już czując na sobie plaski fleszy co nie do końca można było nazwać czymś przyjemnym.
- Panno Shake! - usłyszałam głosy męskie ciągnące się za mną - Czy to prawda, że nie współpracuje już pani z dawną firmą czy to ma coś wspólnego tym artykułem zamieszczonym w najnowszej gazecie? Niech pani odpowie na kilka pytań - słyszałam ciągle przepychając się przez multum ludzi - Pan Styles nie jest takim niewiniątkiem, ma za sobą wiele zdrad czy to oznacza, że wasz związek się rozpadnie? - i wtedy się zatrzymałam. Moje ciało tkwiło przez chwilę w bezruchu i nie miałam pojęcia co sobie myśleć  i przede wszystkim co odpowiedzieć. Odwróciłam się natychmiast do średniego wieku mężczyzny
- Co?
- Przeczytałem to w ostatnim numerze gazety, cięgle o was piszą - brązowooki mężczyzna podał mi w dłonie gazetę która ja po chwili z zaciekawieniem zaczęłam przeglądać w końcu zatrzymując się na dosyć ciekawym artykule z którego mogłam dowiedzieć się wielu nowych rzeczy o samej sobie. Bo przecież nikt nie znam mnie lepiej od ludzi, którzy nigdy ze mną nie rozmawiali.
Zaczęłam wgłębiać się w artykuł po chwili wyczytując z niego jedno interesujące zdanie

"Harry Styles: Kolejna zdrada, kolejne rozstanie. Czy związek między Laurą Shake a Harry'm Styles'em zakończył się tragicznie?"

Moje oczy prawie wypadły z orbit. Jak to jest możliwe, że można wypisywać takie kłamstwa w gazecie, którą ludzie na co dzień kupują? A może oni tak naprawdę kupują ją właśnie dla takich artykułów i żywią się tylko takimi informacjami?
- Bzdury - parsknęłam rzucając gazetę na ziemię i jak najszybciej wychodząc z tłumu po chwili wsiadając do samochodu i wzdychając głęboko. Dlaczego wszystko tak nagle zaczęło się komplikować? Oto jest pytanie, a było tak pięknie prawda? 
Coś momentalnie przerwało moje przemyślenia, a okazało się, że jest to dźwięk wydostający się z mojego telefonu. Zaczęłam grzebać w torebce w końcu wyczuwając wibracje coraz bliżej swojej dłoni aż w końcu aparat znalazł się w moich rękach. Przyjrzałam się ekranowi, "Harry dzwoni" poinformowano mnie, a ja nadal niezdecydowana w końcu postanowiłam odebrać jednak milczałam przez pierwsze kilka sekund połączenia. 
- Laura? Jesteś tam? 
- Tak...tak jestem - odpowiedziałam lekko zdezorientowana, nie rozmawialiśmy ze sobą chyba z trzy dni, ciągle każde z nas jest w pracy, jesteśmy zabiegani i zmęczeni, nie mam u tego za złe, ale mam wrażenie, że przez te ciągle braki czasu w naszych relacjach coś się zmieniło, znacznie zmieniło. 
- Cieszę się, że w końcu odebrałaś, dzwoniłem już chyba z pięć razy 
- Harry jestem w pracy, jeśli myślisz, że codziennie siedzę całymi dniami w domu czekając na telefon od ciebie to się grubo mylisz - wypaliłam nagle wiedząc, że jednak nie powinnam mówić tego aż tak donośnie 
- Chcesz się teraz kłócić?
- Co? Ja wcale nie chcę się kłócić, trzeba było nie zaczynać tak beznadziejnego tematu
- Przecież ja tylko powiedziałem, że nie odebrałaś wcześniejszych połączeń co w tym takiego złego?
- To, że nie mam humoru na rozmowy telefoniczne
- Tak? W takim razie rozłącz się bo ja też nie mam już nic ciekawego do powiedzenia - i wtedy mój palec nacisnął czerwoną słuchawkę zaś na ekranie telefonu wyświetlił się napis "połączenie zostało przerwane". Westchnęłam po raz kolejny. Jestem zmęczona, potrzebuję relaksu w trybie natychmiastowym. Nigdy nie czułam się tak beznadziejnie jak w tej chwili, nie chodzi tutaj już o samopoczucie fizyczne, ale raczej psychiczne. 

~~Harry~~

Sygnał, jeden, drugi...koniec? Miałem nadzieje, że po moich słowach dziewczyna zrozumie, że samemu nie jest mi łatwo i będzie chciała przedyskutować ze mną kilka spraw jednak tutaj okazało sie inaczej. Może i dobrze? Nie chcę zaczynać kolejnej kłótni, ostatnio zdarza nam się to coraz częściej. Coraz częściej na siebie naskakujemy, nie mamy dla siebie czasu, a połowa naszych rozmów kończy się źle.
- I jak? - usłyszałem pytanie które nagle padło z ust jednego z moich przyjaciół. Louis. 
- A jak ma być? 
- No...nie wiem, ty powinieneś wiedzieć - zrobił kilka kroków w przód
- Jest beznadziejnie - westchnąłem opadając na kanapę gdzie jeszcze przed chwilą siedziałem zupełnie sam - Mam coraz większe wrażenie, że to wszystko się źle skończy 
- Ej stary nie mów tak - Tomlinson przysiadł się klepiąc tylko moje ramię w ramach pocieszenia - Może to tylko chwilowe? 
- Tylko, że ta chwila trwa prawie miesiąc, a ja szczerze mówiąc mam już tego wszystkiego dosyć. Mam dosyć pracy, kariery, tego, że nie mam czasu na życie prywatne, że przez cały czas jestem w biegu i zaniedbuje to co jest dla mnie ważne - kontynuowałem cały czas spoglądając na przyjaciela - To jest trudne...bardzo trudne
- Musisz pogodzić się z tym, że jesteś członkiem One Direction, masz wszystko 
- Nie Louis - pokiwałem przecząco głową - Ja nie mam wszystkiego - kontynuowałem - Wiesz czego mi teraz brakuje? - na twarzy Tomlinsona rysował się wielki znak zapytania - Szczęścia, które towarzyszyło mi jeszcze niedawno, teraz jestem wrakiem...wrakiem człowieka rozumiesz? To nie to samo 
- Chyba nie chcesz...
- Nie 
- Myślałem 
- To źle myślałeś - chwila milczenia. 
Ludzie mówią, że jeśli nie mamy na coś czasu to tak naprawdę to "coś" nie jest dla nas aż tak ważne. Taka jest prawda i czy tyczy ona się również i mnie? 
Niestety nie mogę być w dwóch miejscach na raz nie wiadomo jak bardzo bym tego chciał...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak oto prezentuje się rozdział 76. Nie jest rewelacyjny, ale musicie też wiedzieć, że jest to przedostatni rozdział na tym blogu. Niestety, ciężko jest mi o tym pisać, a co dopiero o tym mówić :(
Po tak długiej nieobecności stwierdziłam, że to będzie jedyne wyjście. Po za tym wszystko macie wyjaśnione w notce informacyjnej, którą dodałam niedawno ;3 Jeśli jej nie czytaliście to zachęcam.
Ogólnie chciałam wam podziękować za wyrozumiałość, nawet nie wiecie jak strasznie się cieszę, że przyjęliście wiadomość o końcu bloga tak pozytywnie :) Szczegóły o następnym blogu opowiem wam wkrótce.

Zapraszam także na nowy rozdział na drugim blogu: <klik>
Liczę na wasze komentarze ♥

NASTĘPNY ROZDZIAŁ POSTARAM SIĘ DODAĆ DO CZWARTKU (?) 

To by było na tyle.

Komentujcie, proszę <3 

Martu♥

poniedziałek, 28 października 2013

INFORMACJA #2

Witajcie kochani po dosyć długiej dla mnie jak i chyba dla was przerwie nie uważacie?
Dzisiaj przychodzę do was z kilkoma informacjami dotyczącymi mojego opowiadania i nie wydaje mi się, że one będą zbyt wesołe :(
Chodzi o to, że przez te dwa miesiące dosyć intensywnie myślałam nad fabułom i wiecie co?
No właśnie nic i to jest problem ._.
Nigdy jeszcze nie miałam tak, że kompletnie nie wiem od czego zacząć i w ogóle jak zabrać się za pisanie kolejnego rozdziału, to jest straszne uczucie, ale niestety tak teraz mam...
Postanowiłam, że zamiast nudzić was rozdziałami na cztery zdania to po prostu zakończę bloga.
Ale zaraz, zaraz zanim cokolwiek napiszecie w komentarzu lub o cokolwiek zapytacie powiem, że na blogu pojawi się prawdopodobnie jeszcze dwa (?) rozdziały + epilog i notka pożegnalna.
Nienawidzę kończyć blogi, ale nie mam w tej chwili wyjścia, naprawdę chciałabym pisać dalej, ale bez weny to niestety już nie to samo :(
Mam nadzieje, że mnie zrozumiecie.
Stwierdzam fakt, że to wina szkoły, która wysysa ze mnie ostatnie gramy optymizmu i siedzę jak taki sflaczały człowiek na krześle i nic nie potrafię wymyślić...
No cóż, takie życie, wszystko się kończy i zaczyna, ale nie przychodzę tylko do was z tą złą wiadomością. Mam do was małe pytanie i chciałabym, żebyście na nie odpowiedzieli
Ostatnio po głowie krąży mi pomysł na kolejnego bloga, kolejne fanfiction z 1D i chcę wiedzieć czy będziecie chętki do jego czytania i czy mam w ogóle zabierać się za pisanie czegoś nowego?
Osobiście lubię pisać i to stało się już moją codzienną rutyną więc staram się kombinować, żeby powstał kolejny blog :)
Co wy na to?
Jeszcze nie wiem kiedy go założę, ale pewnie dopiero kiedy zakończę bloga Summer Love, żeby już więcej nie narzekać, że się nie wyrabiam i oczywiście wtedy kiedy ktoś zgłosi się na czytelnika xd

NASTĘPNY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ PRAWDOPODOBNIE W DŁUGI WEEKEND :) 

Piszcie co sądzicie w komentarzach.

Komentujcie <3

Martu♥

środa, 4 września 2013

WAŻNA INFORMACJA

Cześć wszystkim!

Więc bez dłuższego przeciągania powiem wam, że mam jedną małą informację do przekazania.
Nie wiem czy będzie ona dla was korzystna jednak muszę to niestety zrobić.
Zawieszam bloga na czas nieokreślony 
Dlaczego?
To dosyć proste, jak dobrze wiecie mam dwa blogi i niestety w roku szkolnym nie za bardzo wyrabiam się z ich pisaniem. Jak na razie nie mam pomysłu na część dalszą, więc zrobię sobie małą przerwę od pisania tego bloga (jeśli chodzi o Summer Love to będę go kontynuowała dalej). Mam nadzieje, że coś w tym okresie czasu mi wpadnie do głowy, żeby wrócić do was i zacząć pisać.
Nie wiem jak długo mnie nie będzie na tym blogu, może być tak, że odejdę na kilka tygodni, a może mnie tutaj nie być też miesiąc, ale niestety tak jest jak człowiek nie ma weny.
Czasami oczywiście będę coś tutaj pisała jednak rozdział 76 pojawi się trochę później.
Wiem, ja też nie chcę zostawiać na ten czas bloga, ale niestety czy mi się to podoba czy nie musze to zrobić ;/
Jestem w ostatniej klasie gimnazjum przede mną egzaminy, muszę się dużo uczyć :((
Mnie też to nie pasuje, jednak nie chciałabym sobie czymś zepsuć średniej.
Nie martwcie się bo nie mam zamiaru usuwać bloga czy tym podobne, po prostu jakiś czas mnie na nim nie będzie :)
Mam nadzieje, że zrozumiecie i nie będziecie mi mieli tego aż tak za złe...
Wrócę jeszcze na tego bloga, więc się nie przejmujcie na zapas :)

Mam nadzieje, że do miłego zobaczenia :)




Komentujcie <3 

Martu♥

sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział: 75

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~Laura~~

Przemyłam ręce zimną wodą później ocierając je o suchy ręcznik. Poprawiłam tylko detale w swoim wyglądzie i powoli przez dość długi korytarz przebrnęłam do schodów potem udając się na sam dół i przyglądając Harremu. Chłopak nie siedział już na kanapie tak jak to było zanim znalazłam się w łazience. Czy on chce już wyjść?
- Co się stało? - zapytałam delikatnie uśmiechając się do całkiem poważnego bruneta.
- Może to ty mi powiesz? - zapytał wskazując swoimi zielonymi oczami na ekran otwartego laptopa. Powoli nie tracąc z nim kontaktu wzrokowego usiadłam na kanapie i otworzyłam nowy plik widząc kilka swoich "pół nagich" zdjęć. Moje serce momentalnie przyśpieszyło, a z przerażeniem wypisanym w oczach spojrzałam na Lokersa. - Możesz mi wytłumaczyć do jasnej cholery co to ma być?! - jego głos momentalnie podniósł się, a każdą sylabę mówił tak wyraźnie, że nawet głupi pokapowałby się o co mu chodzi - "Czy kłamstwo w związku jest dobre czy złe", już wiem po co mnie o to pytałaś! - w jego oczach malowała się złość, wiedziałam, że tak będzie.
- Dziwisz się? - powiedziałam cicho kiedy ten krążył po salonie jak chory psychicznie człowiek. - Nie powiedziałam ci bo wiedziałam,że tak właśnie zareagujesz - postanowiłam złagodzic napiętą atmosferę i mówić cicho, ale wystarczająco wyraźnie
- Bo jak mam reagować inaczej?! Rozebrałaś się prawie do naga przy tych wszystkich ludziach, te zdjęcia za niedługo pojawią się w tabloidach, nie pomyślałaś, że twoja reputacja przez to spadnie do zera?
- Dlaczego tak uważasz?
- Bo jesteś modelką, a nie jakąś tanią dziwką do wynajęcia Laura do cholery! - spojrzał na mnie z wyrzutem, teraz dokładnie mogłam wyczytać z jego mimiki, że jest zdenerwowany, mało powiedziane chłopak wręcz kipiał wściekłością. Brunet wziął do rąk laptopa i poszukiwał czegoś bardzo wytrwale - Dziękuję za mile spędzony dzień - cytował - Czy to są jakieś żarty? Dzwoniłem do ciebie dzisiaj, a ty bezczelnie okłamałaś mnie po raz drugi, po prostu genialnie! - Harry starał się opanować swoje negatywne emocje widziałam, że robi kilka wdechów i wydechów jednak po tej czynności znowu wybuchał złością na prawo i lewo. - Tony, Tony czekaj...czy mi się wydaje czy już kiedyś miałem zaszczyt poznać tego gnojka?
- Harry proszę...
- Nie to ja cię proszę! - zapadła cisza patrzyliśmy na siebie jak dwaj wrogowie. Chłopak oddychał ciężko, a jego oczy błyszczały się pod wpływem działania blasku księżyca który był za oknem na ciemnym niebie. Mogłam zaobserwować, że przełyka ciężką kulę gromadzącą się w jego gardle - Nie rozumiem - zaczął spokojnie podchodząc bliżej mnie. Przykucnął przy mojej osobie, a jego zaszklone oczy spojrzały w moje. - Dlaczego to zrobiłaś?
- Chciałam po prostu, żebyś się nie denerwował - mój głos drżał jak nigdy wcześniej. Bałam się tego, że za chwilę znowu wybuchnie jego atak furii
- I wolałaś mnie okłamać niż powiedzieć prawdę? Laura czy ty siebie słyszysz? - prawie wyszeptał ostatnie słowa. Wiedziałam, że zawiniłam, zawiniłam i to strasznie. Żałowałam wszystkiego, mogłam powiedzieć mu do razu, a nie owijać w bawełnę, przecież Harry by mnie zrozumiał
- Przepraszam - wyszeptałam cicho kiedy łzy mazały mi cały przepiękny widok który teraz był przede mną. Chłopak przytulił mnie mocno do siebie, a ja zaciskając mocno swoje powieki dałam upust emocją. Przytulił moje ciało tak mocno, że mogłam rozkoszować się jego wspaniałym ciepłem jakie mi przekazywał - To moja wina - mówiłam
- Przestań już - dodał tylko delikatnie gładząc moją głowę swoją dłonią - Masz mieć do mnie więcej zaufania Laura, na tym opiera się związek bo jeśli... - odsunął się tak aby znowu zerknąć w moje oczy - ...bo jeśli mi nie ufasz to, to wszystko naprawdę nie ma sensu - objęłam go tym razem ja mocno przyciskając do siebie. Chłopak odwzajemnił gest
- Zostań ze mną na noc, proszę - wyszeptałam prosto do ucha bruneta - Nie chcę teraz zostać sama Harry
- Cii - jego cichy głos spowodował, że się uspokoiłam. Jak ja mogłam go okłamać? Czuję się tak podle.

***

- Laura? - usłyszałam nagle głos rozchodzący się po całym korytarzu kiedy czyjaś sylwetka stanęła w drzwiach - Tutaj jesteś, wszędzie cię szukałem - powoli delikatnie uśmiechając sie do mnie wszedł w głąb pokoju siadając na łóżku i przyglądając się mnie.
- Harry?
- Hmm? - zapytał prawie niesłyszalnie i znowu przeanalizował każdy najmniejszy nawet szczegół mojego ciała
- Jesteś na mnie zły za to...no wiesz, że ci nie powiedziałam o niczym? - bałam się troche jego odpowiedzi, a co jeśli znowu wybuchnie, a z moich oczu poleją się łzy po raz drugi tego wieczoru?
- Jestem - odpowiedział całkiem poważny, spuściłam wzrok. Dokładnie wiedziałam, że sie na mnie zawiódł - Ale za bardzo cię kocham, żeby tak po prostu wyjść i zostawić cię z wszystkim samą - dokończył powodując, że znowu podniosłam swój wzrok na jego zielone oczy - Obiecaj mi, że już zawsze będziesz wobec mnie w stu procentach szczera okej? - moją jedyną odpowiedzą było pokiwanie głową na znak, że się zgadzam, a już po chwili chłopak objął mnie swoimi rękoma przekazując odrobinę ciepła. Mimo tego, że była na mnie zły nie okazywał jakoś swojej furii już więcej. Kocham go za to, że mimo wszystko potrafił mnie zrozumieć. Nie chciałam, żeby wszystko tak wyszło.

*Następnego dnia*

Przewróciłam się na bok czując jak promyki słońca delikatnie muskają moją skórę twarzy. Uśmiechnęłam się delikatnie i przesunęłam kilka razy dłonią po...pustym miejscu obok, zaraz dlaczego pustym? Moje powieki momentalnie uchyliły się i przyjrzały idealnie wyścielonej połówce łóżka.
Gdzie jest Harry? - pytanie krążyło mi po głowie od pewnego czasu dopóki nie poczułam słodkiego zapachu w powietrzu. Powoli wygramoliłam się z łóżka stając na równe nogi i poprawiając przydużą koszulkę Stylesa na swoim ciele. Szurając nogami przemierzyłam mały odcinkiem z mojej sypialni do toalety, załatwiłam wszystkie potrzeby i zbiegłam po schodach w dół potem powoli posuwając się ku kuchni skąd usłyszałam ciche pośpiewywanie. Zaśmiałam się słysząc i w sumie przyglądając się zza murku ruchom Harrego. Chłopak zwinnie poruszał nogami i równocześnie przygotowywał śniadanie dla dwojga - uroczy widok. 
- Eghem - zakaszlałam tylko, a jego szmaragdowe oczy podniosły się na mnie. - Mogłeś mnie obudzić, pomogłabym ci we wszystkim - przysunęłam się bliżej bruneta przytulając jego wygrzany bok
- Mogłem, ale nie chciałem. Spałaś zbyt słodko nie miałem serca cię budzić - jego malinowe usta odbiły się na moim czole. Chłopak czasami był zbyt opiekuńczy. - Siadaj zaraz będzie gotowe
- Oj nie mój drogi - wyrwałam z jego dłoni widelec, a jego mina zrobiła się bardziej zdziwiona - Teraz ty siadasz, a ja nałożę nam na talerze - uśmiechnęłam się tylko wyciągając z półki porcelanowy spodek i nakładając na niego odpowiednie porcje śniadania. - No co się tak patrzysz? Siadaj i to już! - chłopak usiadł na krześle delikatnie uśmiechając się ja zaś zajęłam się przekładaniem naleśników na talerze. Stanęłam do niego tyłem jednak czułam jak oczy bruneta błądzą gdzieś po moim ciele zwiedzając je bardzo dokładnie. Sama nie wiem dlaczego, ale bardzo lubiłam to uczucie bo wiedziałam wtedy, że jego myśli były skupione tylko na mojej osobie. Powoli, ale nadal z gracją odwróciłam się w jego stronę kładąc przed nim talerz z naleśnikami - Smacznego - uśmiechnęłam się zalotnie, żeby po chwili usiąść tuż koło niego. Śniadanie to jedno z posiłków przy których zazwyczaj nie rozmawiam, wcześniej nie miałam z kim rozmawiać, a teraz było zupełnie inaczej. Zaczęliśmy z Harrym krótką konwersację, nawet nie wiem czy miała ona jakikolwiek sens
- Masz jakieś plany na dzisiaj? - zapytał w końcu pijąc ze szklanki sok pomarańczowy
- Musze być w studiu o 12, ale tylko na chwilę - niezadowolenie - tylko tyle byłam w stanie wyczytać z jego mimiki twarzy. - A wy macie wolne? Ostatnimi czasy wydaje mi się, że trochę się obijacie
- Chłopcy byli dzisiaj na chwilę w radiu, dali wywiad, potem pojechali prawdopodobnie do studia
- A dlaczego ciebie nie było z nimi?
- Mam jeszcze dwa dni wolnego po tym jak spędziłem kilka dni w szpitalu, chciałbym je jakoś wykorzystać - uśmiechnął się tylko - Co powiesz na odpoczynek w tak piękną dzisiaj wyjątkowo wczesnowiosenną pogodę w restauracji i...
- Jestem zajęta, wrócę prawdopodobnie dopiero o 18 - wstałam z miejsca, żeby odnieść pusty talerz do zmywarki i oprzeć się o blat kuchenny dalej spoglądając na bruneta
- Czyli nie spędzimy dzisiejszego dnia razem? - jego słodki głos, który oznaczał smutek zmiękczył mi serce
- Niestety - wiedziałam, że nie był zadowolony, ale zazwyczaj tak to wyglądało: Kiedy on miał wolne ja byłam zajęta, a kiedy ja miałam wolne to on był zajęty. - Poradzisz sobie tutaj sam? Zostawię ci klucze - powiedziałam do chłopaka
- Jasne - westchnął tylko wstając z miejsca i podchodząc bliżej mnie. Delikatnie podniosłam jego głowe ku górze tak aby jego zielone oczy znowu mogły wpatrywac się w moje o wiele jaśniejsze
- Będę wieczorem - uśmiechnęłam się tylko. Wspominałam już kiedyś, że Styles mógłby być aktorem? Ucałowałam kącik jego ust i powoli udałam się na piętro aby założyć na siebie coś wygodnego. Podwinęłam rękawy swetra do łokci i zawiesiłam torebkę na ramieniu zbiegając po schodach na dół. - Harry? - zawołałam będąc już w przedpokoju i widząc jak sylwetka bruneta zbliża się bliżej mnie - Wychodzę, zostawiam ci klucze na komodzie i pamiętaj...
- Laura mówisz jakbym miał najwyżej cztery lata, jestem dorosły i wiem, że nikomu obcemu nie powinno się otwierać
- No nie wiem czy znowu taki dorosły - zaśmiałam się kiedy ten tylko skarcił mnie wzrokiem - Do wieczora - delikatnie musnęłam jego usta widząc jak kąciki unoszą mu się ku górze
- Kocham cię
- Ja ciebie też

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dzisiaj w rozdziale nic ciekawego w sumie, ale postanowiłam w końcu go dodać ;)
Może długość też was nie zachwyciła, ale niestety na nic więcej dzisiaj nie było mnie stać :(
Ogólnie jak się czujecie z faktem, że już w poniedziałek rozpoczęcie roku?
Bo ja fatalnie...
Kiedy tylko pomyślę o mojej szkole dostaję białej gorączki gfjghsgsdfhjgdfg ;x
No, ale cóż jak to mój tata powiada "Taka kolej rzeczy" czasu nie zatrzymamy niestety ;')

Jeśli chodzi o dodawanie rozdziałów niestety musicie przyzwyczaić się, że będą rzadko :(
Jestem w ostatniej klasie gimnazjum i nie chciałaby niczego zawalić
Mam nadzieje, że zrozumiecie prawda? :)
Nie wiem czy wspominałam (bardzo prawdopodobnie) rozdziały będą ukazywały się w weekendy i czasami jeśli będę miała czas jakoś w tygodniu, ale też niczego nie mogę wam obiecać.

Wgl wczoraj byłam na TIU i było MEGA *-*

Komentujcie bo to strasznie mnie motywuje <3

Martu♥

piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział: 74

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

- Przestań! - mówiłam nie powstrzymując śmiechu, kiedy to Tony opowiadał mi kolejny ze swoich "sławnych" kawałów. Siedzieliśmy nadal twardo na swoich fotelach sącząc chyba trzecią z rzędu już kawę. Każde słowo chłopaka powodowało, że nie potrafiłam stać się poważna, wybuchałam śmiechem od razu po usłyszeniu zaledwie kilku słów nowego kawału
- Jeszcze nie opowiedziałem ci tego o rolniku - uśmiechnął się do mnie bo najwyraźniej sam był rozbawiony, ale nie tym co opowiadał, raczej moją reakcją
- Nie, już dosyć - wytarłam spływającą łezkę po moim policzku swoją dłonią i zachichotałam jeszcze raz - Boże nie wiedziałam, że spędzimy w swoim towarzystwie aż cztery godziny i to tylko siedząc i rozmawiając - uspokoiłam się zaczynając kolejną normalną konwersację z czarnowłosym
- W dobrym towarzystwie czas szybko mija, ale faktycznie, zrobiło się trochę późno - Tony powoli wstał z miejsca podając mi swoją dłoń, żebym to ja też mogła wstać z fotela. Nogi miałam jak z waty, zupełnie zapomniałam juz jak stoi normalny człowiek. Za dużo siedzenia w jednym miejscu, nie jestem zupełnie przyzwyczajona.
Zapłaciliśmy za kawy i bez dłuższego przeciągania udaliśmy się w stronę wyjścia.
- To ja uciekam - powiedziałam tylko próbując skierować swoje nogi w stronę taksówki jednak poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu
- Przecież cię podwiozę, to żaden problem - jego białe zęby, które ukazały się pod wpływem uśmiechu spowodowały, że jednak mu uległam.

***

- Jeszcze raz dziękuję ci za dzisiejszy wieczór - przekręciłam się w bok tak abym mogła ujrzeć Tony'ego w całości. Uśmiechnęłam się do niego i bez wahania pocałowałam w policzek w ramach pożegnania 
- Widzimy się następnym razem? Co powiesz na kino jutro wieczorem? - zapytał, moje usta otworzyły się jednak jak szybko je otworzyłam tak i zamknęłam. Nie mogłam umówić się z Tony'm ze względu na Harrego. Styles był moim chłopakiem i ja nadal o tym doskonale pamiętam. 
- Nie wiem czy to taki dobry pomysł, ja i Harry jesteśmy dalej razem, a on nie byłby zadowolony nie uważasz? - traktowałam Tony'ego jak swojego najlepszego kumpla z dzieciństwa, nie chciałam dawać mu oznak nadziei ani tym podobnych. 
- Jasne, spotkamy się w studiu. Zdjęcia wyślę ci mailem - tym razem jego usta odbiły się na moim policzku. Powoli wysiadłam z samochodu i udałam się w stronę drzwi wejściowych do domu.
Zaczęłam szperać w torebce w poszukiwaniu kluczy, aż w końcu udało mi się je znaleźć i umieścić w zamku, żeby potem przekręcić i uchylając drzwi przekroczyć próg przedpokoju. Jak szybko wykonałam ruch otwierania drzwi tak i szybko je zamknęłam ściągając z siebie sweter, na dworze z dnia na dzień robiło się coraz cieplej i to był plus wszystkiego. Co prawda słońce wychodziło dosyć rzadko, ale i tak cieszyłam się, że wiosna zbliża się do nas wielkimi krokami.
Ze zmęczeniem wypisanym na twarzy opadłam na kanapie w salonie. Dzisiejszy dzień moge zaliczyć do tych bardziej udanych, udana sesja i wspaniale spędzone po południe w dobrym towarzystwie. Na dworze ściemniało się jednak ja odczuwałam ból tylko w swoich kończynach. Moja głowa prawie wysiadała, a każda pozostała część ciała umierała wręcz od zmęczenia. Powoli zrywając się z kanapy udałam się na piętro. Czułam się jakby ktoś walił mnie młotkiem w głowę. Otworzyłam drzwi swojego pokoju i wspięłam się na łóżko już nawet nie mając siły aby ustawić sobie na jutro budzik. Najbanalniej moje powieki same się zamknęły i nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w krainę snu.


~~Harry~~

Leżałem jakby nigdy nic na kanapie wgapiony w telefon i pożerający kolejną paczkę chipsów która znalazłem w szafie
- Ktoś nam się tutaj zmienia w Nialla? - głos Louisa zabrzmiał w moich uszach, a kiedy sylwetka chłopaka znalazła się w salonie,a on sam usiadł na foteli przyglądając się mnie przeanalizowałem dokładnie jego tajemniczy uśmiech na twarzy
- Nie mam nic ciekawszego do roboty, dziewczyna mnie wystawiła to siedzę i jem - moja odpowiedź przypominała mi trochę te wszystkie zdesperowane kobiety, które porzucał każdy możliwy facet, a one uważały, że jedzenie to ich ostatni przyjaciel i wyjadały lody łopatą z pudełka. Boże Styles! - karciłem się w myślach
- Wystawiła? Może po prostu jest zajęta? Musisz zrozumieć, że nie tylko ty masz coś takiego jak praca
- Tak, tak, ale mogła chociaż zadzwonić, powiedzieć co u niej, jak się czuje, ja zawsze to robię, a kiedy jednak zapomnę wysłać jej chociaż jednego smsa ta się wielce obraża - przewróciłem oczami dalej wypisując coś na jednej ze stronek internetowych. - Nigdy nie ogarnę kobiet, nigdy!
- Nie przesadzaj - chłopak poklepał mnie tylko po ramieniu - I nie zapomnij posprzątać tego bałaganu
- Ta jasne - zanim się nie obejrzałem tego już nie było. Czy ja właśnie zostałem sam? - zapytałem się w myślach słysząc tylko ciszę. Świetnie, teraz nawet właśni przyjaciele mnie zostawili mnie dla kogoś lepszego. Co jeszcze stanie się dzisiejszego dnia?
Dźwięk mojego telefonu rozbrzmiał po całym pokoju. Wyprostowałem się siadając wygodnie na kanapie i spoglądając na ekran komórki . Jedyny napis jaki był tam wyświetlony to "Laura". Spojrzałem jeszcze raz na zegarek - 22, świetnie spędziłem cały dzień na obijaniu się.
- Hallo? - zapytałem przykładając telefon do swojego ucha
- Cześć kotku - pierwszy raz tak cieszyłem się, że mogłem usłyszeć jej zaspany i przede wszystkim wyjątkowy głos za którym tęskniłem już od ponad 10 godzin.
- Cześć - uśmiechnąłem się szeroko - Myślałem, że będę musiał sam zadzwonić
- Zadzwoniłabym wcześniej, ale po pracy jestem padnięta i postanowiłam odrobinę odpocząć - nawet nie byłem już zły, jej głos łagodził wszystko i poczułem się o wiele lepiej. Każdy nawet najmniejszy szmer padający z jej ust powodował, że chciało mi się krzyczeć ze szczęścia.
- Wyślesz mi zdjęcia z sesji? Chciałbym zobaczyć jak wyszła moja piękność - jedyną odpowiedzią na moje pytanie była cisza, zaraz dlaczego cisza? Powiedziałem coś nie tak? - Laura, jesteś tam?
- Tak, tak - nawet jak jąkała się brzmiała zbyt idealnie
- Coś się stało? Po twoim głosie wydaje mi się, że jednak jest coś nie tak - znowu ta cisza. Nie wiedziałem czy mam się martwić czy po prostu to ignorować.
- Harry, mógłbyś do mnie przyjechać?
- Teraz? Przyjechać? Laura na pewno jest okej?
- Tak jest w porządku tylko chciałabym się jeszcze dzisiaj z tobą zobaczyć - powiedziała na co ja oczywiście wyraziłem zgodę. Bez wahania mimo strasznie późnej godziny wziąłem z przedpokoju bluzę i udałem się spokojnie do samochodu, żeby równie szybko znaleźć się w domu Laury.

~~Laura~~

Czekałam na Harrego już ponad 10 minut. Myślałam, że albo najbanalniej zrezygnował z odwiedzenia mnie albo jest jeszcze w drodze. Dlaczego chcę się z nim spotkać? Nie wiem, jakoś zatęskniłam za jego widokiem mimo tego, że nie widzieliśmy się zaledwie kilkanaście godzin dla mnie to nie robi żadnej różnicy, po prostu jestem uzależniona od jego widoku i gdybym mogła to patrzyłabym na niego całą wieczność. To nie jest normalne, że Styles jest takim ideałem, mówi się, że ideałów nie ma, a jednak ten ktoś chyba nie do końca przemyślał swoją tezę. Dowodem na idealność jest Harry i chyba nie tylko ja to potwierdzę. Usłyszałam jak silnik samochodu który znajdował się na zewnątrz nagle zgasł, a po chwili usłyszałam pukanie w drzwi mojego domu. Zwinęłam się z kanapy aby zobaczyć tą uśmiechniętą twarz Stylesa, która witała mnie zazwyczaj rankami. Złapałam klamkę i zanim się nie obejrzałam jego zielone oczy analizowały każdy centymetr mojego ciała. Zupełnie zapomniałam, że jestem właśnie ubrana w zwykły rozciągnięty sweter, czarne legginsy, moje włosy też nie nalezały do pięknie ułozonych bo spięłam je po prostu w zwykłego koka jednak na twarzy jedyne co się znajdowało to delikatna warstwa pudru jednym słowem wyglądałam fatalnie.
- Hej - chłopak ukazał swoje słodkie dołeczki w uroczym uśmiech i ucałował mój gładki policzek, kiedy to robił krok do przodu. - Więc dlaczego chciałaś mnie widzieć?
- To zawsze musi być jakiś konkretny powód twojej wizyty w moim domu? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Brunet zaśmiał się cicho, a potem odkładając swój płaszcz na półkę w przedpokoju udał się sam do salonu rozsiadając wygodnie na kanapie. - Napijesz się czegoś? - zapytałam wystarczająco głośno aby ten mógł mnie usłyszeć.
- Jasne - odpowiedział, a kątem oka mogłam dostrzec, że przygląda się jednemu z czasopism w którym zamieszczona była moja sesja zdjęciowa. Ten wspaniały uśmiech, który teraz widniał na jego twarzy był jeszcze bardziej niesamowity niż ten który przywitał mnie kilka sekund temu przy drzwiach wejściowych.
Z szklankami pełnymi soku pomarańczowego udałam się do salonu gdzie siedział Lokers. Naczynia ułożyłam na stoliku tylko wtulając się w jego ciepłe ramię i dalej oglądając z nim kolejne kartki czasopism. - Jesteś przepiękna - wyznał, tyle razy słyszałam to z jego ust, a fakt, że tak uważał zachwycał mnie tak jakby mówił mi to po raz pierwszy. Uśmiechnęłam się blado kiedy jego zielone oczy jeszcze raz spojrzały ku mnie. Trochę głupio było mi go okłamywać, w końcu zawsze byliśmy co do siebie szczerzy to dlaczego postanowiłam ukryć przed nim coś co i tak za niedługo wyjdzie na jaw? Wiedziałam, że to nic specjalnego, ale wiedziałam też, że Harry może się zdenerwować. Chłopak naprawdę nienawidził faktu, że rozbieram się przed obcymi facetami podczas sesji i jeszcze pozuję w zupełnie inny sposób niż zwykle. Czasami wydaje mi się, że lepiej jakby nie wiedział kompletnie nic, chociaż przeczuwam, że to nie do końca było możliwe.
- Harry, myślisz, że kłamstwo w związku jest dobre czy złe?
- Złe - odpowiedział od razu całkiem poważny sięgając po szklankę z sokiem i maczając z nim swoje malinowe wargi. Czego ja się spodziewałam?
- Ale...
- Laura związek powinien się opierać na zaufaniu, a jeśli jedna osoba kłamie to znaczy, że nie do końca ufa tej drugiej, rozumiesz? - chłopak odwrócił się do mnie przodem abym mogła analizować jego reakcję cały czas
- A jeśli ta pierwsza osoba kłamała, ponieważ nie chciała, żeby ta druga osoba niepotrzebnie się denerwowała? - zapytałam nieśmiało na co Harry zmarszczył brwi
- Co masz na myśli? - zapytał w końcu. Przełknęłam ciężko ślinę, powiedziałabym mu, ale wiedziałam, że wybuchnie furią pytając "Dlaczego zgodziłaś się na obnażanie przed obiektywem?" Szczerze, to była moja pierwsza tak poważna sesja i sama się stresowałam, zazwyczaj wszystkie z nich były bardziej przyodziane jeśli mogę to tak w ogóle określić.
- Nie, tak po prostu cię pytam - spuściłam wzrok i poczułam jak ciepłe ramiona obejmują mnie, a po chwili jego miękkie usta odbiły się na mojej głowie
- Ja ci ufam i mówię ci o wszystkim jeśli to chciałaś usłyszeć - odsunął się delikatnie i z uśmiechem spojrzał w moje oczy - Rozchmurz się w końcu - jego palce delikatnie połaskotały mnie w szyję, która była moim czułym miejscem. Zachichotałam cicho i rozluźniłam się odrobinę.
Nasze rozmowy ciągnęły się bardzo długo oczywiście do czasu

~~Harry~~

- Gdzie się wybierasz? - zapytałem brunetkę, która zwinnie zebrała swoje cztery litery z kanapy i zmierzała ku schodom
- Do łazienki, zaraz wracam - uśmiechnęła się delikatnie co spowodowało falę ciepła w środku mojego organizmu
- Już tęsknie! - zawołałem kiedy jej postać oddalała się od pomieszczenia zwanym salonem. Wzięłam w dłonie laptopa Laury, który od dłuższego czasu leżał sobie na fotelu, włączyłem go i pierwszą sprawą jaką chciałem zobaczyć była poczta, jednak zanim zacząłem wpisywać swoje hasło zauważyłem, że brunetka zapomniała wylogować się ze swojego konta. Przejechałem kursorem na przycisk wyloguj, kiedy pojawiło się nowe powiadomienie o zupełnie nowej wiadomości.
Harry nie powinieneś - karciłem się w myślach, adres mailowy nadawcy był nieznany. Po długim wahaniu się w końcu nacisnąłem przycisk "wybierz" i zacząłem czytać wiadomość.

"Cześć Laura!

Obiecałem ci, że napiszę i wyślę ci kilka zdjęć z dzisiejszej sesji na maila, więc oto i one!
Mam nadzieje, że chociaż trochę będą ci się podobały.
Dziękuję za mile spędzony dzień :)
Do zobaczenia!

Tony xx"

Zaraz jaki Tony? Nie miałem czasu na głupie zastanawianie się. Bez wahania wszedłem z załącznik gdzie był dołączone zdjęcia z sesji i zacząłem je przeglądać. Ze zdziwienia prawie moja szczęka zrównała się z ziemią. Laura podczas robienia tych zdjęć była prawie naga. Jej ciało było odkryte przynajmniej w 90 procentach. Nie wierze w to co widzę...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, że znowu musieliście długo czekać, ale niestety musicie się przyzwyczaić do tego, że rozdziały będą pojawiały się rzadziej :(
Wiem, wiem zaniedbałam bloga i to strasznie, ale naprawdę moja wena jest zerowa jak na razie.
Musicie dać mi trochę czasu zanim wróci :)
Mam nadzieje, że nie jest najgorzej.

Z góry przepraszam za błędy lub niedociągnięcia, ale część pisałam na telefonie xd

Komentujcie bo to strasznie mnie motywuje <3

Martu♥